W prawdzie nie wiem, na jak długo, bo kiedyś tłumaczyłem się brakiem możliwości technicznych. Teraz możliwości są, więc jeśli będą i chęci, to ten mój “kawałek Internetu” zapełnię sukcesywnie mniej, lub bardziej sensowną treścią.
Jeśli chodzi o możliwości techniczne, to w końcu, dzięki najnowszej wersji programu Window-Eyes opatrzonej numerkiem 7.2, Windows Live Writter zaczął do mnie gadać także i z poziomu menu. Wiem, wiem, można było użyć Jawsa, bo on już od jakiegoś czasu z tym narzędziem współpracował całkiem zgrabnie. Co ja jednak poradzę, że za tym oprogramowaniem najzwyczajniej w świecie nie przepadam? Ktoś mądry powiedział kiedyś, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, no i faktycznie, coś w tym jest. Ot, choćby ostatnio, kupiłem Netbooka, z Windows 7 na pokładzie było mi po drodze chyba przez kilka tygodni. Nie zdzierżyłem, musiałem postawić tam XP, któremu zdecydowanie udało się ten komputerek odmulić. Poza tym, stałem się ostatnio posiadaczem nowego miksera, któremu jednak, po ówczesnym bliższym się zapoznaniu poświęcę osobny, dłuższy wpis.