Komputery mamy wszędzie, opanowały one także i studia radiowe. Stertę płyt obecnie potrafi zastąpić 1 niewielki twardy dysk, kilka odtwarzaczy CD, Cart Playerów i magnetofonów spokojnie wyręcza np. Dyna. Czy komputer będzie w stanie wyręczyć także żywego prowadzącego?
W pewnym sensie, odpowiedź brzmi tak: Na szczęście tylko w pewnym, bo komputer nigdy człowieka nie zastąpi. Istnieje pewien sposób, obecnie niezwykle często praktykowany, na zminimalizowanie czynnika ludzkiego na antenie.
Voicetracking, bo o nim mowa, przyszedł do nas, jak i większość wynalazków z zagranicy, szczególnie propagowany był w USA. Ideą voicetrackingu jest nagranie wejść wcześniej, przed emisją programu i wyemitowanie ich przez odpowiednio zaprogramowany automat o danej porze.
Obecne komputerowe systemy emisji radiowej są tak zmyślnie skonstruowane, że nawet i wprawnemu uchu ciężko jest niekiedy rozróżnić, kiedy DJ mówi na żywo, a kiedy jego głos odgrywany jest z komputerowego dysku.
Na pytanie, po co stosować voicetracking odpowiedź jest prosta: Po to, aby zaoszczędzić. Prezenter, może przyjść do studia, nagrać w ciągu jednej godziny wejścia na trwający kilka godzin program, a następnie iść do domu. Kolejna kwestia, to wyeliminowanie ryzyka wpadek dykcyjnych, i podobnych, choćby słynnego "yyy", "eeee".
Voicetracking ma jednak wady, które moim zdaniem stawiają go na przegranej pozycji, jako metodę na robienie całodniowego programu. Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: W naszym mieście dochodzi do wypadku, zakorkowała się główna ulica. Lokalne, zvoicetrackowane radio nie piśnie o tym ani słowa, bo prezenter, który, teoretycznie powinien przebywać w studio, właśnie baluje z kolegami i obala kolejną flaszkę.
Na zasadzie voicetracków działają wszystkie tzw. małe Eski, część stacji radiowych stosuje VT w swoich nocnych pasmach, kiedy nic ciekawego się nie dzieje.
Rzeczą podobną, do voicetrackingu jest tzw. Puszka. Różni się ona tym od VT, że w puszce nagraną mamy całą audycję, łącznie z piosenkami, oprawą, podkładami, na których mówi prowadzący. Voicetrack to sam głos, resztę załatwia automat.
Przepraszam, że nie na temat, ale:
bardzo chciałbym przeczytać co napisałeś, ale strasznie mały kontrast jest pomiędzy czcionką i tłem i nie idzie nic odczytać... Masz może monitor lcd, albo laptopa?
Dzięki za info. Nie ja robiłem design, tylko moja dziewczyna, a ona właśnie ma monitor LCD i na nim pracowała. Z pewnością coś się da z tym zrobić, cierpliwości. :-)
Sam design fajny, pogratulować zdolnej dziewczyny :) Tym niemniej jest naprawdę za ciemno, chociaż wiem co twojej pannie przyświecało, bo sam kiedyś też miałem lcd w laptopie i miałem ten sam problem jak robiłem strony dla crt :)
Hehe. Albo redaktor po obaleniu flaszki jest uczestnikiem bądź sprawcą tego wypadku :)
A to też jest całkiem możliwe. Tylko wtedy, to już klapa zupełna, bo bidakom nawet nie będzie miał kto windowsa zresetować, jak się zwiesi. :-)
No, to i nowy design się pojawił. Mam nadzieję, że teraz jest już ok zarówno na LCD, jak i CRT. :-)
