Wszystko co dobre, ma kiedyś swój koniec albo, jak śpiewała Anna Jantar nic nie może przecież wiecznie trwać. Tak i póki co ja zawiesiłem słuchawki na mikrofonie, a sprzęt czeka na lepsze czasy, miejmy nadzieję, że nadejdą. Natomiast radia słucham w dalszym ciągu b. intensywnie, moje ostatnie odkrycie to Breeze, stacja nadająca z Newjersey. Słuchając ich playlisty zastanawiam się, czy ktoś kiedykolwiek zrobi takie radio u nas. Radio, które może nie wyróżnia się jakoś specjalnie warstwą programową, muzycznie natomiast jak dla mnie re we la cja, a i prezentera można usłyszeć całkiem często. A czasem zdarzy się im nawet fajną animację antenową zrobić, jak choćby w tym przypadku. Sam chciałem zrobić coś podobnego, a że wyszło inaczej, no cóż... W końcu efekt jest najważniejszy, prawda? ;-)
Dziś przypadkowo natrafiłem na Tę stronę, na której można odsłuchać kilka archiwalnych programów Głosu Ameryki.
Jako, że mediami z zagranicy interesowałem się już od dawna, to i tej stacji słuchałem, jakoś tak chyba od 98 roku. Miało to swój klimat, mimo tego, że już wtedy mogliśmy liczyć na wolność słowa w naszym nadwiślańskim kraju. Pamiętam, że nawet wygrałem kiedyś mapę USA z logo VOA w konkursie w ramach audycji Marka Zalewskiego, Bajty i Megabajty. Trzeba było powiedzieć, co było największym komputerowym wydarzeniem w kończącym się roku, jak dla mnie, był to fakt, że wtedy dostałem pierwszy w swoim życiu komputer PC, napisałem przy okazji o wirusie Czarnobyl, który w owym czasie też grasował i czynił niemałe spustoszenia. :-)
Szkoda, że stacje zagraniczne zamykają się na Polskę, nie ma już VOA, nie ma BBC, czyli jak dla mnie najbardziej rospoznawalnych transgranicznych stacji. Jest oczywiście jeszcze kilka rozgłośni, które utrzymują programy nadawane po polsku, jak choćby Chińskie Radio Międzynarodowe, którego poziom jest jednak raczej kiepski.
Ostatnio można jednak zauważyć coraz więcej internetowych prywatnych inicjatyw, dzięki którym powstają radia polonijne, że wymienię choćby Polskie Radio Londyn, czy Radio ABC z Kanady.
Jeśli ktoś więc chce posłuchać tego, co tam za granicą się dzieje, ma ku temu okazję, choć trochę brakuje tego szumu charakterystycznego dla transmisji AM, no ale postępu się nie zatrzyma. :-)
Pamiętam, że kiedyś zachwycałem się winampem i tym, jak jego wtyczka potrafi miksować. Później przyszła pora na kolejne programy emisyjne, z 1 karty przeszedłem do 2, 3, 4. Mówią, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i faktycznie, coś w tym jest. Ostatnio postanowiłem ułatwić sobie życie jeszcze bardziej.
Z pewnością w tym miejscu Ameryki nie odkryję, bo o takich patentach wie każdy, kto choć trochę zajmuje się wyposażeniem technicznym swojego radia. Otóż ostatnio, w ręce wpadła mi klawiatura numeryczna firmy Targus. Niby nic, kilkanaście przycisków, do tego 2 porty USB.
Szczególnie, kiedy jest to radio internetowe i nie musimy obawiać się o to, że następnego dnia możemy już tu nie pracować. Wtedy bywa np. tak.
O co chodzi z puszystym Małsikiem? Tak tylko dla wyjaśnienia, Mouse, Małs, Małsik, to ksywy mojej Kochanej Myszki, a puszystość wzięła się bynajmniej nie z tuszy, a z fajnych, miękkich włosów. :-)
Ci, którzy spodziewali się, że napiszę w tym miejscu coś pozytywnego o polskiej radiofonii, doczekali się. Powodem do mojej niekłamanej radości jest nowa stacja, która nadaje od jakiegoś czasu z Wrocławia.
Radio Traffic, bo o nim mowa wystartowało z programem na żywo 1 września, na ich stream internetowy trafiłem jednak dopiero wczoraj. Tak słucham, słucham i po Weekend FM to druga stacja, której na prawdę nie chce mi się wyłączać. Grają to, co lubię, utwory szeroko pojętego popu, ale nie stronią też od dance, czy rocka. Cieszy mnie to tymbardziej, że ich baza z tego, co słyszę nie zamyka się w zestawie 300 żelaznych hitów, jest natomiast znacznie szersza.
Dziś będzie krótko, bo kiedy słucham takich ludzi, zastanawia mnie tylko, co chcą osiągnąć łapiąc za mikrofon.
Radio dla nich to chyba rodzaj zbiorowej terapii, kiedy mogą się wzajemnie pozdrawiać co 20 sekund, a ludzie, którzy tego słuchają piszą co chwilę, jak taki(a) "prezenter(ka)" świetnie gra.
Gdyby ktoś miał wątpliwości, takich stacji w internecie jest multum, w większości grają techno pop i discopolo połączone w jedno, a cały program to jeden wielki koncert życzeń. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z radiem internetowym myślałem, że tu udzielają się pasjonaci, którzy z jakichś przyczyn nie mogą zaistnieć w radiu naziemnym. Rzeczywistość jednak bywa brutalna.
Ostatnio, po programie pogadaliśmy sobie jeszcze tak już poza anteną, o radiu, o tym wszystkim, co z naszym ulubionym medium się dzieje i gdzie to wszystko zmierza.
Rozmawialiśmy na temat stacji, w których program składa się z muzyki, wiadomości i oczywiście, reklam. Za granicą jest coraz więcej rozgłośni tego typu, zastanawia mnie, kiedy pojawią się i u nas?
Ostatnio dawno tu się nie udzielałem, ale i nie było zbytnio o czym pisać, a i wakacyjny leń dał o sobie znać. Czas powoli z urlopu wracać do pracy, a tym samym do spraw związanych z emisją programu.
Szczerze mówiąc, to jeszcze do niedawna myślałem, ale o tym może później, teraz garść wyjaśnień dla tych, co zupełnie nie wiedzą, o co chodzi.
Na wstępie zaznaczam, mogę nie być obiektywny, bo i nie muszę. Radio Idea było, jest i chyba jeszcze długo będzie dla mnie śmiesznym projektem, a groteskowe wypowiedzi jego właściciela z pewnością długo jeszcze będą wywoływać u mnie napady wesołości
Skoro już wyjaśnienia mamy zasobą, przejdźmy do meritum sprawy. Otóż, kilkadziesiąt minut temu ukazała się nowa strona Radia Idea. Na jej temat nie będę się wypowiadał, bo użytkowo jest w miarę ok, a do oceny designu użyję stwierdzenia Myszki "jest ch***wo".
Co mnie natomiast rozbawiło i to dokumentnie to domena, jaka została wykupiona do promowania tej stacji, mianowicie ideasfera.pl. Pomysłowość, to nasza idea, tak głosi dumny liner Stacji, o której nowatorstfie możemy dowiedzieć się już z pierwszej strony, zrobionej niewiadomo po co.
Dla tych, którzy nie orientują się w świeciee-stacji wyjaśnienie: istnieje takie radio, jak Radiosfera, i jest to już długo działająca stacja. Przypadek? Myślę, że nie.
Właścicielowi idei proponuję jeszcze wykupić domeny frikoidea.pl, megaidea.pl, ideastacja.pl, a na koniec, gdyby tego było mało, pokusić się o ideaeska.pl, rmfidea.pl czy zetidea.pl.
Ostatnio było o tym, że coraz więcej stacji stosuje voicetracking. Dziś będzie o kolejnej rzeczy, która zaczęła być nagminną w większości programów
Pozwoliłem sobie określić to mianem kartkomanii. Krótko mówiąc chodzi o zapisywanie wszystkiego, co się tylko da na kartkach, lub w specjalnym urządzeniu, tzw. prompterze i odczytywaniu z lubością tego na antenie, przy okazji, podniecając się własnym głosem
Czemu to jest złe? Bo do radia zaczynają trafiać osoby, które nie mają zielonego pojęcia o tym, jak powinno się je robić. Kiedyś, prezenter musiał wiedzieć jak się odezwać, co zagadać w niespodziewanym momencie. Dziś, w większości stacji program jest do znudzenia przewidywalny. Te same ciekawostki, te same drętwe, plastikowe głosy z dumą oznajmiające godzinę i tytuł następnej piosenki przez zaciśniętą krtań, bo tak jest lepiej i daje to więcej basu.
Komputery mamy wszędzie, opanowały one także i studia radiowe. Stertę płyt obecnie potrafi zastąpić 1 niewielki twardy dysk, kilka odtwarzaczy CD, Cart Playerów i magnetofonów spokojnie wyręcza np. Dyna. Czy komputer będzie w stanie wyręczyć także żywego prowadzącego?
W pewnym sensie, odpowiedź brzmi tak: Na szczęście tylko w pewnym, bo komputer nigdy człowieka nie zastąpi. Istnieje pewien sposób, obecnie niezwykle często praktykowany, na zminimalizowanie czynnika ludzkiego na antenie.
Voicetracking, bo o nim mowa, przyszedł do nas, jak i większość wynalazków z zagranicy, szczególnie propagowany był w USA. Ideą voicetrackingu jest nagranie wejść wcześniej, przed emisją programu i wyemitowanie ich przez odpowiednio zaprogramowany automat o danej porze.
Muzyka, jest nieodłącznym elementem większości radiostacji. Nie ma znaczenia, czy radio nadaje w Internecie, czy też z nadajników naziemnych. Muzyka może być wypełniaczem pomiędzy audycjami, motywem przewodnim tych audycji, lub też, co ostatnio jest niezwykle częste elementem wiodącym, wypierającym żywe słowo.
Dobór muzyki w stacjach naziemnych, szczególnie tych większych, poprzedzony jest szeregiem badań muzycznych, z których wynika, co lubi statystyczna większość. Jak ta sprawa wygląda w e-radiach?
W naszych polskich realiach, gdzie taki twór jak radio internetowe budzi nadal zdziwienie u większości, rzecz jasna o precyzyjnych badaniach muzycznych nikomu się nie śniło. O dziwo, jest to jednak zdecydowanie łatwiejsze do realizacji, ale o tym, nieco później. Większość stacji internetowych to radia zakładane przez garstkę zapaleńców, przeważnie w młodym wieku. Łatwo zatem wywnioskować, jakie nurty muzyczne będą wiodły prym w takiej stacji.
